niedziela, 18 kwietnia 2010
żyjemy;) i mamy się nieźle

Polanka ma już 8 mcy, siedzi, stoi i nawet próbuje chodzić, mimo, że sztuki raczkowania jeszcze nie opanowała do końca:) Nie sądziłam że tyle może się wydarzyć w tak krótkim czasie. Z żałoby narodowej nic sobie nie robi, śmieje się do kogo popadnie i przy dźwiękach nawet smętnej muzyki robi "tany tany":) A od wczoraj powtarza w kółko "da-da-da-da" albo "ba-ba-ba-ba"...żadna rewelacja pewnie, rozwiją się wręcz książkowo, ale dla mnie to cud świata, wiadomo;) Rudy odcień włosów dzięki Najwyższemu zniknął, teraz ma piękne blond włoski, w dalszym ciągu w ilościach znikomych, ale najważniejsze, że nie wygląda już jak Simply Red.

Jeśli chodzi o jedzienie to głównym pożywieniem Polanki jest kisiel...niestety mleka nie lubi już tak jak kiedyś, kaszki się jej znudziły, a warzywa...to jak ma smaka:) Ostatnio zjadła michę papki szpinakowo-pyrowej, natomiast zupełnie odrzuciła pyszny krem brokułowy. Nie pogardzi natomiast rosołkiem, zwłaszcza gdy gotuje go mama...moja:(

Ulubiona zabawa to "nie ma Poli" oraz "cacy cacy, bum po glacy" (przy czym pierwszy człon mógłby w ogóle nie istnieć, bo interesuję ją jedynie "bum po glacy", zwłaszcza ojcowskiej). No i osoby z dużymi kinolami nie powinny się do niej zbliżać na odległość mniejszą niż metr:) Mrocznym obiektem pożądania w dalszym ciągu jest pilot od tv, ewentualnie komórka mamy (taty się nie otwiera, w związku z tym ma mniej powierzchni do zaplucia, co czyni ją o wiele mniej atrakcyjną;)).

Mam nadzieję, że wróciłyśmy na dobre i na bieżąco będziemy relacjonować popisy Małej Lu (tak nazywa ją prababcia). A teraz robimy "papa" (bo już umiemy!!!)

sobota, 23 stycznia 2010
You're my little girl made for me in the stars...

polanka na brzuszku

Dawno nas nie było, ale wróciłyśmy:)

Odłączyli nas od świata, zabrali internet, pozbawili tym samym ręki jakby...A my już od trzech miesięcy we Wrocławiu. Tzn ja i Pola, bo tatuś jeszcze w Opolu pracuje i dojeżdża. Pola ma się dobrze, nie licząc kataru, który się przypałętał po ostatnim szczepieniu. No ale ile ona potrafi! Np przewracać się z brzuszka na plecy, siedzieć z podparciem, jeść pięknie łyżeczką:) Ma nawet swoje smaki, do ulubionych należą dynia, ziemniaczek i soczek winogronowy z ziołami:) Za to nie cierpi szpinaku, a to zupełnie nie po mamie. Bardzo często sprawdza jak wysoko potrafi zadzwięczeć jej głosik, sprawdzając wytrzymałość mamusi na stres i kakofonię (ponieważ akompaniament wszelkich grzechotek jest oczywiście niezbędny). A kiedy śpiewa jej się "aaa kotki dwa" to wtóruje...narazie tylko w momencie "aaa", reszta wymaga jeszcze pewnych poprawek;) No i uwielbia tańczyć! Niestety jej mobilność jest jeszcze dość ograniczona, dlatego taniec polega głównie na podnoszeniu pupy, opieraniu się na stópkach (wychodzi całkiem niezły mostek...czy raczej półmostek) i bujaniu bioderkami na boki. A jeśli jakaś muzyka wyjątkowo się jej podoba to wybija rytm prawą nogą. Muzykalne mam dziecko...Polka rock'n'rollka normalnie:)

środa, 21 października 2009
Leśne powietrze służy dzieciom:)

Otóż od tygodnia z hakiem siedzimy sobie z Polanką u mojej mamy, w jej czarodziejskim leśnym domku. Czekałam tylko, aż będzie po szczepieniu (miałam niby płakać z Małą przy kłuciu, ale nie zdążyłam, bo jej płacz trwał dosłownie dwie sekundy, ot tak, dla zasady;). Teraz wypoczywamy, chodzimy na pachnące sosną spacerki i grzejemy się przy kominku, a Polanka rośnie na potęgę, tak na oko to chyba będzie już z 5 kilo:) Zrobiła się bardzo towarzyska, uwielbia "rozmawiać", macha przy tym czym się da, "ręcami i nogyma", wygląda to wręcz na obsesję:) Głową też macha, czego skutek jest taki, że wśród jej pięknej czupryny w odcieniu rudo-blond (po kim???) zrobił jej się łysy wytarty placek:/ Codziennie składam modły, żeby w końcu zarósł, a Pola codziennie odwraca głowę z boku na bok jakieś 176208354749 razy:) Ale jak się przy tym pięknie śmieje...;)

Już niebawem, bo z początkiem listopada jedziemy do Wrocławia, nie wracamy już do Opola. Mam nadzieję, że uda mi się od nowa urządzić w mieszkaniu, bo nie mam nikogo do pomocy przy małej, a mój luby (gdyż nie chce naszej zguby) siedzi w Opolu do oporu:) tzn dopóki w tak zwanym międzyczasie nie znajdzie pracy we Wrocławiu. Troszkę mi smutno z tego powodu, ale kochana pani Grażynka (sąsiadka) już zaoferowała swoją pomoc. Z reszta czym ja się martwię? Wracamy na stare śmieci, hurra;)

niedziela, 04 października 2009
Czteropak radosny:)

:)

Akhu i ghi oraz aaaaach

no i taka rozmowa;)

Dni się robią coraz ciekawsze, a czasu zamiast więcej to mam coraz mniej (a to niespodzianka). Polanka domaga się towarzystwa z całych sił przedstawiając nową definicję Polifonii;) No trzeba przyznać, że przepony moc ma po dziadku. Co poza tym? Nie rozstaje się z ejo*. Ulewa na potęgę. Rośnie jak szalona. No a w środę szczepienia, skojarzone ofkors, czego to nie wymyślą, żeby zarobić (mniej kłuć, mniej łez i takie tam - dałam się namówić). Kwestia tajemniczych rotawirusów i pneumokoków jeszcze nie rozstrzygnięta. O, Polifonia znów w akcji, więc lecę!

*ejo - smoczek - gdy się ją nim zatka mruczy "ejo ejo ejo" ;)

 

sobota, 26 września 2009
Want to see everything world has to offer me

cztery twarze:)

Cudowny prezent

Tak! Właśnie dzisiaj rano Polanka obdarowała mnie najcudowniejszym prezentem, na który tak bardzo czekałam! Wiadomo o co chodzi? O uśmiech! Najpiękniejszy na świecie - uśmiech mojego dziecka skierowany do mnie i tylko do mnie:))Umieram z radości po prostu:))Wzruszyłam się przeokrutnie, ale co tu dużo gadać: dla takich chwil warto żyć;))

poniedziałek, 21 września 2009
Zamigotał świat tysiącem barw

Gdzie się podział czas? bo ja go nie mam:) Polanka ma już miesiąc, to jednak prawda co mówili: szybko leci. Dopiero co ją "wyparłam" a już ma drugą brodę;) Wczoraj zaliczyliśmy miły dzionek, pogoga cudna, grzech nie korzystać ze słońca, poza tym mała na dworze śpi jak suseł.

Szykuje nam się przeprowadzka chyba...w zasadzie to powrót do Wrocławia, co mnie cieszy i niepokoi jednocześnie. Ale to jeszcze trochę potrwa, tymczasem czekam, aż Polanka skończy 6 tygodni i po szczepieniu jedziemy do babci Dorotki, leśne powietrze z pewnością posłuży i mnie i małej. No tylko za tatusiem będziem tęsknić:)

czwartek, 17 września 2009
Bo świat przyciąga uwagę;)

Polanka Wpatrzona

 
1 , 2 , 3
Wypełnij!